Internauci ściągający gry, filmy czy muzykę dostają pisma od warszawskiej kancelarii prawniczej, która straszy sądem i żąda odszkodowań za piractwo. Adresy i nazwiska internautów prawnicy dostają od policjantów
Pisma brzmią groźnie. Zatrudniony specjalnie w tym celu przeze mnie personel, we współpracy z międzynarodową firmą wyspecjalizowaną w ściganiu przestępstw oraz przestępców internetowych, ustalił, że jako użytkownik internetu (...) bezprawnie rozpowszechniał Pan utwory chronione przepisami ustawy prawo autorskie - czytamy w piśmie warszawskiej kancelarii prawniczej Obig.
Prawnicy ostrzegają, że we współpracy z policją i prokuraturą zaprowadzą pirata przed sąd, gdzie czeka go proces karny, cywilny, postępowanie komornicze i wpis do Rejestru Dłużników Niewypłacalnych. Chyba że pokaja się, podpisze ugodę i zapłaci stosowne odszkodowanie.
Według szefa kancelarii Jacka Wycecha Obig reprezentuje kilka firm, m.in. producentów gier TopWare i Techland, oraz wydawców muzyki - Universal i Magic Records.
- W przypadku użytkowników masowo łamiących prawo autorskie w grę wchodzą odszkodowania rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych - twierdzi Wycech. Zazwyczaj domaga się jednak od 500 do 3 tys. zł.
Plikami w internecie wymienia się nielegalnie co najmniej kilka milionów Polaków. Zdaniem organizacji Childnet International co drugi uczeń w wieku 9-14 lat ściąga muzykę z internetu bez wiedzy opiekunów. Jeśli plikami wymieniało się dziecko, wezwanie dostają rodzice, którzy podpisali umowę dostępu do internetu.
Ile wezwań wysłano? - Tego nie zdradzę - twierdzi Wycech. - Ale sprawa dotyczy tysięcy osób. Prawa autorskie łamią nawet policjanci. Każdy w rodzinie może mieć pirata. Nawet ja.
Skąd Obig zna adresy i nazwiska? Za pomocą specjalnego programu kancelaria śledzi w sieci adresy IP komputerów (identyfikują one komputer tak jak tablica rejestracyjna samochód), których właściciele wymieniają się programami. Te numery Obig przekazuje policji i domaga się wszczęcia postępowania. - Współpracujemy z Komendą Główną Policji i komendami wojewódzkimi w Poznaniu, Lublinie, Gorzowie, Katowicach oraz Łodzi - opowiada Wycech.
Potem policja żąda od dostawców internetu ujawnienia, kto kryje się za numerem. Dane umieszcza w aktach sprawy, do których Obig jako reprezentant pokrzywdzonych ma dostęp. Prawnicy biorą adres i wysyłają ultimatum.
- To kontrowersyjne działanie - mówi nam anonimowo osoba zajmująca się w organach ścigania przestępczością internetową. - Do namierzania osób podejrzewanych o piractwo wykorzystuje się policję i prokuraturę, a celem całej akcji jest prywatna rozgrywka o pieniądze.
Działania Obigu zamierza zaskarżyć Krzysztof J. Szklarski, właściciel popularnego serwisu z napisami do filmów Napisy.info. Na witrynie zachęca, by zgłaszały się do niego osoby, które dostały wezwania. Twierdzi, że zgłosiło się już kilkadziesiąt osób. Szklarskiego bulwersuje, że personalia podejrzewanych trafiają z policji do prywatnej kancelarii. - Jestem przeciwnikiem piractwa, ale w tym wypadku mamy do czynienia nie ze zwalczaniem piractwa, lecz z wymuszaniem korzyści finansowych - mówi Szklarski.
Działalność podobna do tej, jaką prowadzi Obig, budzi kontrowersje na świecie. Na wiosnę we Francji samorząd prawniczy udzielił nagany prawniczce, która w podobnej sprawie rozsyłała do internautów żądania zapłaty po kilkaset euro odszkodowań, strasząc wyrokami idącymi w setki tysięcy. We Włoszech rządowa organizacja zajmująca się ochroną prywatności Garante della Privacy orzekła, że monitorowanie i gromadzenie adresów IP to nielegalne szpiegowanie internautów.
Wczoraj o współpracę z Obigiem zapytaliśmy Komendę Główną Policji. Ale nadkomisarz Zbigniew Urbański nie mógł na gorąco udzielić odpowiedzi, czekał na informacje z biura kryminalnego. W biurze generalnego inspektora ochrony danych osobowych usłyszeliśmy, że ta sprawa inspektora nie dotyczy.
Źródło: Gazeta Wyborcza 2008-06-21 10:10
_________________ -= erotyka to sztuka - pornografia to życie =-
-= nie oglądaj się za siebie, bo ci z przodu ktoś przy****e =-
Od razu z informacją, na jakiej podstawie wykorzystują dane osobowe. Kto ich do tego upoważnił
Kiedyś czytałem o tym. Robili gdzieś tak poza granicami RP i dość szybko zwinęli interes, bo nie do końca jest to legalne Policja udostępnia im czyjeś dane osobowe? Hmm.... ciekawe :-]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum